Łatwiej umówić się "na grilla", niż "na wódkę"

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych


W kwestii każdego uzależnienia stanięcie w prawdzie jest fundamentem powrotu do zdrowia. Bardzo łatwo jest się oszukiwać. Chyba się nie pomylę, jeśli napiszę, że w naszej, polskiej rzeczywistości najczęstszym uzależnieniem jest to od alkoholu i na jego przykładzie postaram się przedstawić mechanizmy, które łatwo nami powodują.

 

Czytaj także: Dwie godziny wystarczyły mi do ogarnięcia mojego czasu


W ostatnich latach w spożyciu alkoholu w Polsce widać przechylenie w stronę lżejszych trunków, np. piwa. Jednak jest też pewna grupa osób preferujących alkohole wysokoprocentowe, a współczesne społeczeństwo wypracowało nowe formy picia, które dodatkowo pozbawione są systemu ostrzegania.


Wymagania i obowiązki, jakie stawia przed nami pędzący styl życia, powodują chęć czy konieczność poszukiwania nowych sposobów radzenia sobie z problemami emocjonalnymi. To dlatego po ciężkim tygodniu pracy pojawia się pomysł: „muszę się zresetować” lub „zorganizujmy sobie grilla”. Dla wielu za tymi hasłami kryje się propozycja picia alkoholu. Taki zakamuflowany sposób umawiania się na picie jest dla części uczestników tych spotkań jednocześnie formą usprawiedliwienia i uciszenia swojego sumienia. Bardziej elegancko jest umówić się na grilla niż na wódkę.


Bezpieczny wzór picia


Większość konsumentów napojów alkoholowych nie ponosi poważnych konsekwencji związanych z piciem. Spożywają alkohol według “bezpiecznego wzoru picia”. Co innego ci, których spotkania z alkoholem są ryzykowne, szkodliwe bądź mają cechy syndromu uzależnienia. Skutki picia, takie jak zatrucie alkoholem, następstwa picia nadmiernego, były znane już w starożytności. Zetknęli się z nimi Platon, Hipokrates czy Galen. Toteż już od starożytności szukano pomysłów na ograniczanie picia.

Interesująca i pełna pytań, na które brakuje wielu odpowiedzi, wydaje się droga do uzależnienia. Początek kontaktów z alkoholem bywa zwykle kulturalny, banalny i bezproblemowy. Alkohol wpływa na modyfikacje naszych stanów emocjonalnych i chyba to jest w nim najbardziej magnesujące i ekscytujące. Stał się więc nieodłącznym towarzyszem radosnych imprez rodzinnych, życia towarzyskiego, ale – zgodnie z przysłowiem – używany jest też do radzenia sobie z trudnymi emocjami: „na frasunek dobry trunek”.


Czytaj także: Nicnierobienie potrafi zmęczyć. A odpoczynek? To co innego!


Nie ma jednej przyczyny


Nie wiadomo, dlaczego jedni ludzie uzależniają się, a inni pomimo nadużywania alkoholu bez większego wysiłku wycofują się i ponownie mogą spożywać alkohol według “bezpiecznego wzoru picia”. W opinii wielu ekspertów nie ma jednej przyczyny uzależnienia, ponieważ decyduje o tym wiele czynników bio-psycho-społeczno-duchowych. Na drodze do uzależnienia są jednak interesujące momenty, które wpływają na kierunek relacji człowieka z alkoholem.


Pierwsze kilka, a może kilkanaście kontaktów z alkoholem zostaje zapamiętane jako zysk w postaci przyjemnego stanu bez ubocznych kosztów emocjonalnych – są zyski, nie ma strat. To dlatego w momencie, kiedy po raz pierwszy pojawiają się przykre stany w czasie trzeźwienia, jedni ludzie mówią do siebie: „nie mogę tyle pić”, a inni, którzy bardziej zapamiętali sobie zyski z picia, myślą np: „chyba wczoraj za mało zjadłem”, „ktoś mi chyba coś dolał do kieliszka”, nie widząc związku picia alkoholu z aktualnym samopoczuciem. W ten sposób powstaje w ich głowach pierwsze kłamstwo, które skutkuje brakiem ograniczenia picia alkoholu.


Czytaj także: Lubię marnować czas... dla kogoś


Zbawienna autodiagnoza


Co więcej, spożycie może wzrastać, a pijący tworzy w swoich myślach kolejne nieprawdy, aby uzasadnić swoje kontakty z alkoholem. To właśnie dlatego, kiedy najbliższa rodzina w osobie żony, dzieci, rodziców wywiera presję na pijącym, aby ograniczył picie lub został abstynentem, osoba pijąca bez problemu bagatelizuje sprawę i ma głębokie przekonanie, że to rodzina oszalała, uwzięła się na niego, podczas gdy on panuje nad swoim piciem i wie, co robi.


Według psychologa Jerzego Mellibrudy jest to rodzaj magiczno-życzeniowego myślenia. Alkoholik zaprzecza, że jest chory, wymyśla całą masę kłamstw wyjaśniających powody picia i zaczyna w te kłamstwa wierzyć. Jednocześnie wizja całkowitej rezygnacji z picia alkoholu przekracza wyobrażenie osoby uzależnionej i wydaje się niemożliwa do zrealizowania.


Chociaż jest to bardzo trudne i dla niektórych wydaje się niemożliwe do spełnienia, odkrycie własnego uzależnienia staje się zbawienną autodiagnozą, na fundamencie której rodzi się potrzeba życia w trzeźwości. Osoba, która mówi do siebie: “jestem alkoholikiem”, przestaje się łudzić, że może dalej pić alkohol bez ponoszenia poważnych konsekwencji i dokonuje wyboru stylu życia bez alkoholu.

 


Jeśli chcesz wzrastać i rozwijać się, skorzystaj z aplikacji Droga Odważnych, gdzie znajdziesz kursy, czytelnię i wyzwania 3 × 15.


11 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!