Chrześcijanie mają tupet – Cieśla Król Świata



W pierwszym wieku istnienia chrześcijaństwa wyznawcy Chrystusa Króla byli zdecydowaną mniejszością na świecie. Ale trzeba powiedzieć, że mieli tupet!

 

Czytaj także: Dlaczego Eucharystia nie jest Twoim najcenniejszym skarbem?


“Cesarz kłamie


Zachowały się monety z wizerunkiem cesarza z tamtych lat, który zasiadał na tronie w otoczeniu siedmiu gwiazd. Imperator uznawany był za “filius divi” czyli bożego syna i był gwarantem pokoju na świecie (warto zaznaczyć, że cesarz August oficjalnie zakończył wszystkie wojny w cesarstwie i ogłosił Pokój Rzymski – “Pax Romana”).


Chrześcijanie – ta mała grupka ludzi – mieli czelność powiedzieć, że cesarz kłamie. Kto inny bowiem dzierży siedem gwiazd w dłoni (Ap 3,1), jest prawdziwym Bożym Synem (Mk 1,1) i przynosi rzeczywisty pokój (J 20, 21) i jest nim Jezus Chrystus – cieśla, skazaniec z małego narodu – Król Wszechświata.


Dlaczego król?


W Starym Testamencie Boga nazywano Królem. Skąd taki tytuł? Król w starożytności był tym, na którym opierało się całe państwo. On był gwarantem jego istnienia, rządził nim, to znaczy dbał o jego rozwój, bronił przed wrogami i nadawał prawo. Z tej racji należała mu się cześć i szacunek.


Bóg jest nazywany królem z tego powodu, że stworzył świat i wciąż podtrzymuje go w istnieniu. Dał prawo – prawo naturalne poznawane rozumem i prawo Dziesięciu Przykazań. Z tej racji należy Mu się cześć i szacunek.


Chrystus – pełnoprawny Król wszystkiego


Jezus Chrystus jest jednak Królem nie tylko dlatego, że jest Bogiem. Urodził się w rodzie Dawida i dziedziczy tytuł po swoim praprzodku. Co więcej, Jego królowanie zatwierdził lud Izraela w trakcie Jego uroczystego wjazdu do Jeruzalem, a nawet zrobiła to zwierzchnia władza Rzymu. Piłat kazał na krzyżu powiesić tabliczkę z Jego „winą”: „Jezus Nazarejczyk Król Judejczyków”. Być może był to gest szyderczy, ale w gruncie rzeczy był profetycznym uznaniem Jezusa za władcę! W końcu królowanie Jezusa potwierdził sam Bóg Ojciec, gdy wskrzesił Go i postawił po swojej prawicy zgodnie z Psalmem 110: „Rzekł Pan do Pana mego: siądź po mojej prawicy”.


Jezus wypełnił proroctwa i został oczekiwanym przez Izraela Królem Mesjaszem, ale zamiast zrobić to, co według Żydów powinien – wypędzić okupanta – mówi, że Jego Królestwo nie jest z tego świata.


Czytaj także: Chrześcijanin wszystko może, ale nie tak do końca


Królestwo – niepopularna forma rządów


Papież Pius XI ustanowił Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata w 1925 r., czyli w momencie, gdy monarchia jako forma rządów przechodziła do lamusa.


Monarcha był w tamtym czasie kimś otoczonym splendorem, przepychem, zachowującym dystans wobec ludzi i... niemającym realnej władzy. Czy warto zatem nazywać Chrystusa Królem? On pokazuje nowy i prawidłowy sposób panowania. Na głowie nie ma ciężkiej złotej korony, ale obskurny wieniec z cierni, który rani Jego głowę. To nie jest Król, który skinieniem palca posyła ludzi na wojnę, ale sam staje do walki z największym wrogiem człowieka – grzechem i szatanem.


Papież Pius XI powiedział, że Chrystus panuje w rozumach ludzkich, bo jest prawdą, panuje w woli, bo nakłania do czynienia dobra i panuje w sercu, bo jest najbardziej godny miłości ze wszystkich istot na ziemi. Symbolem Jego królowania jest serce – przebite z miłości do człowieka.


Na czym polega Królestwo Chrystusa?


Królestwo Jezusa nie jest z tego świata. Nie chodzi w nim o terytorium, granicę, wojsko i wysoki budżet, ale o panowanie w sercach ludzkich czyli pełnienie Jego woli. Kiedy modlimy się „Przyjdź Królestwo Twoje”, nie prosimy przecież o rozrost Watykanu albo jakichś ziemskich struktur, ale by świat poddawał się woli Bożej.

Królestwo, Panowanie Jezusa nie jest z tego świata, bo nie chodzi w nim o zysk i potęgę, ale o służbę. Każdy ochrzczony jest obdarzony królewską godnością, która nie polega na niczym innym, jak na służbie i układaniu spraw tego świata według Bożej woli.


Czytaj także: Seksualność i duchowość – czy mają ze sobą coś wspólnego?


Uroczystość Chrystusa Króla u progu Adwentu


Jak ta uroczystość ma się do Adwentu, który za chwilę rozpoczniemy? Myślę, że przypomina nam o dwóch rzeczach – tak jak dwie części ma Adwent. Po pierwsze, uświadamia nam, że czekamy na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa, który jest władcą całego wszechświata. Wydaje się czasem, że ten wszechświat o nim zapomina, że wszystko na tym świecie jest nie tak, jak powinno. Jezus ma jednak przed oczami tysiące lat istnienia cywilizacji i widzi całą jej przyszłość. I On już zna finał i ma plan.


Do drugie, Adwent przygotowuje nas na świętowanie przyjścia na świat Chrystusa w ludzkim ciele. Potężny Król całego świata staje się pokornym sługą. Staje się dla nas wzorem i przypomina nam, że już tu na ziemi mamy poddawać się Jego panowaniu, bo On ma plan nie tylko dla całego świata, ale i dla każdego z nas – nazywamy to powołaniem.


Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata to przypomnienie, że Bóg czuwa nad całym światem, niesie dobrą nowinę o miłości i zaprasza, byśmy budowali Jego Królestwo na ziemi czyli poddawali się Jego woli i Jego panowaniu.


16 wyświetleń0 komentarzy

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!