top of page

Dlaczego Adwent to dobry czas dla mężczyzn?

Zaktualizowano: 1 gru 2022


Mężczyzna stoi na brzegu i czeka na wschód słońca

Z roku na rok z coraz większą niecierpliwością wyczekuję na ten moment, gdy usłyszę w kościele: „Po upadku człowieka grzesznego” lub „Grzechem Adama ludzie uwikłani”. To znak, że rozpoczyna się okres Adwentu, który jest niezwykle cenny dla każdego wierzącego, ale przede wszystkim dla mężczyzny – uczy nas bowiem tego, co naprawdę ważne i w co warto się zaangażować.

 

Czytaj także: Oczywiste-nieoczywiste sposoby na przeżycie Adwentu


Pamiętaj, że jesteś małe nic


O. Richard Rohr w książce „Tożsamość mężczyzny. Pięć kroków męskiej inicjacji” stwierdza, że jedną z ważniejszych lekcji dla mężczyzny jest przyjąć to, że jest słaby, śmiertelny i umrze.


Adwent, a zwłaszcza jego pierwsza część, o tym przypomina – nasze życie się skończy. Nastanie kres całego świata, a wtedy objawi się Ktoś naprawdę wielki i mający władzę, któremu – mimo zdolności, działalności (gospodarczych i nie tylko), tytułów i zer na koncie – nie dorastamy do pięt. To lekcja pokory, dzięki której mogę znaleźć swoje miejsce oraz cierpliwości, której tak często mi brakuje.


Cierpliwość to podstawowa zasada wszelkiego rozwoju


Nie od razu Kraków zbudowano, nie od razu kaloryfer na brzuchu wyrobiono… Wszelki rozwój zakłada cierpliwą pracę. Zdarza się, że ten wysiłek będzie skierowany jednak ku temu, aby spokojnie czekać.


To jest sztuka! Przyznać, że nie jestem w stanie nic zrobić i oczekiwać na interwencję kogoś innego. Czasem będzie to po prostu współpracownik, żona lub kolega. Czasem będzie to Bóg (choć On i tak lubi działać przez tych wokół nas). Adwent ukazuje nam jasno, że nie przyspieszymy naszym zabieganiem wielu spraw, a już najmniej – Boga.


Cierpliwe czekanie na interwencję Boga – tę na końcu historii i tę zbawczą, świętowaną w Boże Narodzenie – pomaga nam także ustawić priorytety.


Czytaj także: Jestem przekonany, że Pan Bóg to nie jest żart. Że On zawsze daje mi szansę


Co tu się tak naprawdę liczy


Adwent jest niezwykły – ukazuje, że to, co z mozołem budujemy i tworzymy, może nie być warte funta kłaków, gdyż SIĘ SKOŃCZY. Natomiast przez cierpliwe oczekiwanie na narodziny Dziecka przypomina, że to, co najważniejsze, niekoniecznie jest też największe i najbardziej spektakularne.


Ustawiając nas między “memento mori” (pamiętaj o śmierci i końcu) a “puer natus est” (narodził się chłopiec, zobacz dar życia), Adwent daje do zrozumienia, że sens może kryć się w tym, co najbardziej niepozorne. A my, mężczyźni, mamy go tam właśnie odkrywać. To może wymagać pewnego wysiłku. Będzie on jednak zawsze odpowiedzią na dar.


On to dla nas i naszego zbawienia…


Te słowa Credo wprawiają mnie nieraz w zachwyt! Zwłaszcza gdy, jak zaleca Mszał, głęboko pokłonię się, wypowiadając je, dociera do mnie, że ja, że my – ludzie słabi i grzeszni – okazaliśmy się być najważniejsi i najcenniejsi dla Boga, „który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał.” (Rz 8, 32)


Skoro Bóg tak bardzo mnie pokochał, to czy i ja nie mógłbym tak kochać? Czy to nie nada sensu memu życiu? Miłość to wyzwanie, decyzja i trud. Wymaga on wysiłku i wytrwałości, a Adwent to świetna okazja, by i nad tym popracować.


Zrobię to!


Czas Adwentu to często okazja do postanowień. Jeśli będą jednak sztuką dla sztuki – bo wypada, bo zawsze się coś takiego robiło – to lepiej sobie odpuścić. Postanowienie ma być konkretne. Ma coś zmieniać w moim życiu – nie dla samej zmiany, ale z powodu Boga i Jego miłości.


Roraty mogą być czymś takim – konkretnym wysiłkiem ze względu na Boga, ku dobrej zmianie. Może się to okazać całkiem dużym wyzwaniem, mimo pozoru błahości, ale może przynieść dobre owoce.


Czytaj także: Szary Brat pokazał na czym polega miłość


Paradoksy?

To jak to jest z tym Adwentem? Nic nie znaczę, bo ten świat i tak się skończy, a jednocześnie jestem najważniejszy, bo Bóg stał się dla mnie człowiekiem? Mam cierpliwie czekać, bo tak mnie uczy Adwent, a z drugiej strony mam podjąć jakąś pracę nad sobą? Czy to się nie wyklucza? Święty Ignacy miał rację, gdy mówił, by działać tak, jakby wszystko zależało ode mnie, a modlić się tak, jakby wszystko zależało od Boga.


No i przecież to nie jedyny „paradoks” naszej wiary:

“...ogień krzepnie…”

“...blask ciemnieje…”

“...wzgardzony okryty chwałą…”

Bóg – człowiek.

 

Zapraszamy Cię na rekolekcje dla mężczyzn Jestem Obecny, które odbędą się 10.12.2022 w Warszawie na ul. Goraszewskiej 16 (parafia św. Tadeusza, DOLNY KOŚCIÓŁ). Szczegóły i zapisy znajdziesz pod tym linkiem.


66 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!