Moje 3 sposoby na relaksację

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych



W moim rozwoju fizycznym jednym z ważniejszych zadań, jakie sobie stawiam, jest redukcja stresu przez odpowiednią relaksację. Jeśli stosuję ją regularnie, widzę efekty: większa świadomość tego, co czuję, spokój, mniejsze napięcie mięśni. Chcę podzielić się moimi sposobami na relaks.

 

Czytaj także: Nicnierobienie potrafi zmęczyć. A odpoczynek? To co innego!


Zacznijmy od tego, czym jest relaksacja


Powiem coś oczywistego: żyjemy w stresujących czasach. Jesteśmy bombardowani przez negatywne informacje, codziennie słyszymy o wojnie, inflacji, problemach z dostawą podstawowych towarów… Do tego dochodzą codzienne wydarzenia, które nas niepokoją: zadania w pracy, kłótnie w rodzinie, korki, problemy zdrowotne. Na wszystkie te bodźce reaguje nasz organizm, który odczytuje je jako zagrożenie i wchodzi w tryb walcz-lub-uciekaj. Napinają się mięśnie, przyśpiesza tętno, pocimy się. Tak funkcjonujący organizm był zbawieniem dla naszych przodków, którzy potrzebowali energetycznego kopa w walce o przetrwanie z dzikimi zwierzętami. Kiedy jednak zagrożenie znikało, znikało też napięcie. My niestety na napięcie jesteśmy narażenie niemal cały czas. Musimy zatem nauczyć się relaksacji.


Najprościej mówiąc, relaksacja to świadome czynności, dzięki którym pozbywamy się napięcia i odpoczywamy. Być może niektórym kojarzy się z jogą lub innymi praktykami Dalekiego Wschodu, lecz tak naprawdę nie jest to duchowość, ale prosta praca z ciałem, która pomaga rozluźnić mięśnie, uspokoić oddech i nabrać dystansu do problemów, które były, są i będą wokół nas. Jak ja to robię?


Czytaj także: Jacek Pulikowski: Walka o czysty wzrok to najważniejsza walka w życiu mężczyzny


Relaksacja Jacobsona – napnij i odpuść


Tę technikę odkryłem już kilka lat temu. Polega na napinaniu z całych sił poszczególnych partii mięśni, po czym rozluźnianiu ich. Jak ją wykonać?

  1. Wybierz sobie wygodną pozycję: możesz usiąść w fotelu lub położyć się na łóżku;

  2. Włącz spokojną muzykę lub ulubiony audiobook. Możesz też pozostać w ciszy;

  3. Zacznij od dłoni: zaciśnij z całej siły pięści i trzymaj przez 5 sekund. Potem rozluźnij je. Po 10 sekundach przejdź do przedramion: zegnij je napinając mięśnie, trzymaj 5 sekund, po czym rozluźnij. Po 10 sekundach przejdź do barków, potem szyi, mięśni twarzy: czoła, oczu, ust – zachowując te same odstępy czasowe. Następnie wypełnij swoje płuca powietrzem, a po 5 sekundach wypuść je. Napnij mięśnie brzucha wciągając go i trzymając tak przez 5 sekund. Po 10 sekundach przejdź do nóg: mięśni ud, łydek i stóp.

  4. Leż przez kilka minut starając się rozluźnić całe ciało. Jeśli jakaś partia jest jeszcze napięta spokojnie ponów ten trening.

Regularnie praktykowana relaksacja Jacobsona pozwoli zauważyć w ciągu dnia, które mięśnie są napięte i szybko je rozluźnić, co przynosi ulgę i odpoczynek.


Oddychanie? Robisz to źle


Mam pewne doświadczenie w śpiewie. Miałem zajęcia z emisji głosu, gdzie uczono mnie, jak prawidłowo oddychać. Oddech musi być z przepony (podczas wdechu powinien unosić się nasz brzuch). Powinniśmy być wyprostowani, by wszystkie przewody były drożne. Prawidłowo zaś wzięty głęboki oddech wywołuje wrażenie euforii. Jak jednak oddychamy na co dzień? Płytko i szybko, gdyż jesteśmy zgarbieni przed komputerem i przytłoczeni nawałem obowiązków. Sam tak mam i to nic dziwnego. W tym kieracie można sobie jednak zafundować chwilę relaksu poprzez oddech.


Wystarczy Ci kilka minut. Usiądź wygodnie lub wstań. Wyprostuj się i weź spokojny, głęboki oddech tak, by delikatnie uniósł się Twój brzuch. Możesz rozprostować ramiona wraz z braniem oddechu. Uśmiechnij się lekko (naukowcy dowiedli, że uśmiechanie się, nawet na siłę, zwiększa hormon szczęścia), zamknij oczy i wyobraź sobie, że stoisz na plaży, albo na szczycie górskim lub w lesie. Powoli wypuść powietrze, opuszczając ramiona. Powtórz to cztery lub pięć razy i… gotowe. Krótki relaks zakończony!


Czytaj także: Seksualność i duchowość – czy mają ze sobą coś wspólnego?


Domowe SPA – relaks w wannie


Codziennie dziękuję Bogu, że na mieszkaniu jest takie naczynie, jakim jest wanna (i to nie tylko dlatego, że ratuje mnie w czasie ataku kolki nerkowej). Św. Tomasz z Akwinu jako jedno z lekarstw na smutek zalecał kąpiel. Jest to równie dobre remedium na stres. Lubię zanurzyć się gorącej wodzie, włączyć sobie ulubiony serial, wziąć do ręki przyjemną książkę, albo posłuchać muzyki. Czasami, dla klimatu, zapalę świeczkę lub uruchomię kominek zapachowy z jakimś kwiatowym aromatem. Relaksuję się wieloma zmysłami: oczami, dotykiem, węchem. To niezwykle proste, ale jakże skuteczne narzędzie relaksacji, pobycia z samym sobą i zatroszczenia się o siebie. Nie bez kozery 7 października przypada Dzień Wanny!


40 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!