"Myślałem, że mam farta a to był różaniec mojej mamy!"

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych


Moja przygoda z różańcem zaczęła się od mojej mamy. Nie mogę powiedzieć, że nauczyła mnie tej modlitwy – w domu nie modliliśmy się wspólnie – ale, że jest dla mnie jej wzorem. Mam trójkę rodzeństwa i często widziałem, jak przy wielu ważnych wydarzeniach mama odmawiała za nas różaniec. Wtedy nie przywiązywałem do tego wagi i dopiero po czasie zobaczyłem jego wartość i skuteczność.

 

Czytaj także: "Matka Przenajświętsza spoglądała na nas pobłażliwie" – świadectwo Drogi na MAXa


Mamo, przestań się za mnie modlić!


W pewnym momencie mojego życia byłem daleko od wiary i modlitwy. Miałem wtedy pracę, w którą byłem bardzo zaangażowany, gdyż dawała możliwość dużych zarobków za prowizje ze sprzedaży. Wyjeżdżałem wtedy na liczne delegacje i nie zauważałem, że ta praca szkodzi mojej relacji z żoną. Widziała to jednak moja mama i modliła się za mnie, bym tę pracę zmienił.


Mimo mojego zaangażowania w pracę, w ogóle mi w niej nie szło! Bywało i tak, że dzwoniłem do mojej mamy i prosiłem, by się przestała modlić o zmianę tej roboty, bo z tego powodu nie mam w niej powodzenia. Na szczęście nie przestała, a ja po pewnym czasie zmieniłem ją i to z korzyścią dla ważnych w moim życiu relacji!


Czytaj także: "Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski?"


Właśnie skończyłam modlić się na różańcu


Wiele wydarzeń w moim życiu udawało mi się dzięki fartowi. Jednym z takich był egzamin do technikum. Nigdy nie byłem orłem z nauki i w podstawówce jechałem na samych trójach. Większość moich kolegów poszła do zawodówek. Moja mama jednak zachęcała mnie: “Idź i spróbuj. Co ci szkodzi podejść do tego egzaminu?” Nie miałem wielkiej ochoty i zgodziłem się dla świętego spokoju. Poszedłem na niego w ogóle nieprzygotowany, na spontanie!


Napisałem go słabo. Zabrakło mi dwóch punktów, by dostać się do wybranej klasy, do której mieli przyjąć trzydzieści osób. Podczas ogłaszania wyników wyczytywano listę przyjętych. Ja czekałem, do jakiej innej klasy mnie przydzielą, a ku mojemu wielkiemu zdziwieniu dostałem się do tej wybranej jako trzydziesty drugi uczeń!


Nauka w technikum była dla mnie trudna! W drugiej klasie oblałem egzaminy. Ale moja mama cały czas mnie motywowała, bym został! Udało mi się przejść przez pięć klas. Do matury nie miałem jednak zamiaru podchodzić. Na świadectwie miałem same dwóje!


Jednak moja mama nie odpuszczała i tym razem! Zachęciła mnie, bym poszedł. Polski – dwója. Matma – czwórka (dobrze ściągałem!). Ale potem przyszła pora na matury ustne… Na polskim wydukałem coś na dwóję. Ale matematyka? Nic nie powiedziałem! Wyszedłem z sali, sprzed komisji i nie powiedziałem nawet słowa! Nie czekałem zatem na wyniki, tylko wróciłem do domu. Okazało się jednak, że dzięki interwencji mojej wychowawczyni zdałem! Początkowo była na mnie wściekła, że tak dobrze napisałem matematykę, lepiej od uczących się regularnie dziewczyn, ale gdy oblałem ustną – to były inne czasy – ubłagała komisję, by mnie puściła dalej.


Egzamin na prawo jazdy mojej żony: to było jej drugie podejście. Była tak zestresowana, że gdy wróciła po nim do mojego auta, trzęsła się i sama nie wiedziała, jaki był wynik! Zobaczyłem na kartkę: zaliczony! W tym momencie zadzwoniła moja mama i zapytała: “Czy Agnieszka zdała?”. Odpowiedziałem: “Zdała!” A ona na to: “To dobrze, bo właśnie skończyłam modlić się na różańcu”.


Dopiero teraz rozumiem, że podczas wszystkich tych wydarzeń moja mam modliła się w domu na różańcu. To nie był fart, ale jej modlitwa i wstawiennictwo Maryi!


Czytaj także: Krzyż oczami mądrości Matki


Nie wyobrażam sobie dnia bez różańca


Takich sytuacji było dużo więcej! Teraz ja sam nie wyobrażam sobie dnia bez różańca. W mojej parafii powstała róża różańcowa, w której rodzice modlą się za dzieci. Codziennie odmawiam dziesiątkę różańca w ich intencji. Co więcej, w ramach wspólnoty Przymierze Odważnych działa róża, w której modlimy się za nasze żony: także w niej codziennie proszę za moją Agnieszkę. Jestem świadomy mocy tej modlitwy!


W momentach kryzysowych szukałem też pomocy w nowennie pompejańskiej. To jest wyzwanie. Wszystkie części różańca i to codziennie! Bagatela dwie godziny modlitwy. Odmówiłem tę nowennę trzy razy i otrzymałem to, o co prosiłem.


Róża różańcowa daje tę samą możliwość: wspólnie odmawiamy wszystkie tajemnice, codziennie uczestniczę zatem w nowennie pompejańskiej, choć przeznaczam na to tylko kilka minut. To wielki prezent do Maryi! Ta świadomość, że codziennie dwudziestu mężczyzn omadla wspólnie swoje żony i wiara w moc tej modlitwy bardzo mnie umacnia i uspokaja!

 


Jeśli chcesz pogłębić swoją duchowość maryjną, skorzystaj z kursu: WPROWADZENIE DO DUCHOWOŚCI MARYJNEJ, który znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych.




305 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!