Ojcowski gambit czyli relacja z dzieckiem niczym szachy

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych


Ojciec i syn grają w szachy

Moje ojcostwo z perspektywy czasu mogę porównać do rozgrywania partii szachowej. Mamy dwóch graczy i nie wiadomo jak się potoczy rozgrywka. Są debiuty, ataki, obrony, czasem roszada, a w konsekwencji kończy się szachem i matem. Ale czy zawsze?

 

“Gambit Królowej” – geniusz szachowy

Ostatnio zdarzyło mi się obejrzeć razem z żoną serial na Netflixie. Oryginalna produkcja “Gambit Królowej”, choć nie została oparta na faktach, jest to ekranizacja powieści Waltera Tevisa o takim samym tytule. Opowiada o Elizabeth Harmon, genialnej ośmiolatce, która po śmierci samotnie wychowującej ją matki, trafia do sierocińca dla dziewcząt. Tam woźny uczy ją gry w szachy i przypadkowo odkrywa jej talent. Dziewczyna po kilku latach zostaje adoptowana przez rodzinę zastępczą i robi międzynarodową karierę jako szachistka. Wszystko to osadzone jest w czasach głębokiej zimnej wojny. Po obejrzeniu serialu pomyślałem, że moje relacje z dziećmi mogą być takimi partiami szachów. Tylko bez szachownicy, bierek i zegara szachowego.


Czytaj także: Co to znaczy być dobrym ojcem? Odpowiedź może Cię zaskoczyć!


Debiut, czyli początki ojcostwa

Najłatwiej jest zacząć. Zwykle szachiści mają opracowane swoje rozpoczęcia zwane debiutami. Tak samo ja jako ojciec mam pewne schematy, którymi mogę zaczynać aktywności, dbanie o bliskość, różne gesty miłości. Oczywiście mam trudniej niż żona, bo małe dziecko naturalnie lgnie do matki. Jednak dobrze rozpoczęta relacja owocuje bliskością w początkowym okresie życia dziecka. Warto więc zawalczyć o “granie białymi”, które w szachach zawsze zaczynają.


Kontroluj centrum – troska o autorytet

Z czasem następuje rozwój sytuacji na szachownicy, coraz więcej bierek znajduje się w środku pola. Trzeba utrzymywać swoją pozycję, czyli bronić autorytetu. Mnie na początku trudno było to robić ze względu na zbytnią pobłażliwość. Nadal muszę być czujny, ponieważ zdarza mi się odpuszczać ze względu na okoliczności zewnętrzne (zmęczenie, zajmowanie się innymi sprawami). Ale wiem, że skupiając się na dziecku i dając mu konkretny, indywidualny czas, jestem w stanie nad tym panować, a wychowanie zaczyna stawać się przyjemnością – daje satysfakcję czyniąc mnie szczęśliwym i spełnionym.


Szach i mat

W zależności od tego, jak rozpocznę i poprowadzę partię, takie będzie moje ojcostwo. Oczywiście nie jest tak, że przy początkowych błędach mam tylko “położyć” króla, ale łatwiej i skuteczniej jest zacząć dobrze od początku. Przy skutecznie prowadzonej rozgrywce mam duże szanse na wygraną – pod warunkiem skupienia i poświęcenia całej mojej uwagi. Owocem takiej gry będzie mój ojcowski szach i mat.


Czytaj także: Domowa sala gimnastyczna – rodzina na niecałych trzech metrach!


Jak wygrywać partie – wróćmy do “Gambitu Królowej”

W “Gambicie Królowej” główna bohaterka po jakimś czasie dowiaduje się, że sam talent nie wystarczy. Zaczyna czytać literaturę branżową i korzystać z pomocy kolegów – innych graczy. Tak samo moje ojcostwo wymaga ciągłego rozwoju tym bardziej, że dorastają i rozwijają się również moje dzieci. Kształcenie się w kierunku odpowiedzialnego i zaangażowanego rodzicielstwa czy dbanie o dobre środowisko wzrostu (zaczynając od własnej rodziny) może być pierwszym i być może wystarczającym sposobem na dobre wychowanie.


Na koniec życzę Ci bracie samych wygranych partii w Twoich ojcowskich szachach, w których twoja wygrana oznacza również wygraną twojego dziecka. Odwagi!


 



Jeśli chcesz popracować nad swoim ojcostwem, zapraszamy Cię do aplikacji Droga Odważnych, gdzie znajdziesz kurs: OJCOSTWO, NAJWAŻNIEJSZA KARIERA W ŻYCIU MĘŻCZYZNY.



64 wyświetlenia0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!