Piąta Droga Lwa za nami – jak wyglądała?

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych



Piąta edycja Drogi Lwa za nami. Ponad 130 mężczyzn, trzy dni intensywnych ćwiczeń duchowych, fizycznych i osobowych, w czasie których wysłuchaliśmy konferencji, uwielbialiśmy Boga, zadawaliśmy trudne pytania, ćwiczyliśmy, rozmawialiśmy, a przy okazji: zjedliśmy 35 kilogramów ciastek, wypiliśmy 42 litry kawy i 350 litrów napojów.

 

Czytaj także: Przywódca potrafi stawiać sobie cele – Akademia Przywództwa


Oblanie się kawą dowodem prawdziwego braterstwa


To była moja trzecia Droga Lwa, ale pierwsza, w której uczestniczyłem od strony organizacyjnej. To daje inne spojrzenie na całe to wydarzenie – wiedziałem, mniej więcej, gdyż każda edycja przynosi coś nowego, co czeka zebranych mężczyzn. Jednym z najmocniejszych elementów było z pewnością braterstwo. Sam doświadczyłem go namacalnie, gdy oblałem się gorącą kawą: Paweł od razu pomógł mi zdjąć marynarkę i zaczął ją czyścić, Jarek zaoferował koszulę na zmianę, a gdy wróciłem do bufetu podłoga była już sprzątnięta.


Uczestnicy Drogi Lwa mieli przestrzeń na rozmowę i dzielenie się. To fantastyczny widok – ponad setka mężczyzn, którzy z rozmowy na rozmowę, stają się coraz bardziej otwarci i szczerzy. Ufają sobie, dzielą się swoimi problemami, trudnościami i przyjmują innych razem z ich ciężarami. To niezapomniane doświadczenie!



Trudne tematy


Droga Lwa to także kilka konferencji przygotowanych między innymi przez Mariusza Marcinkowskiego – lidera głównego Drogi Odważnych, trenera rozwoju osobistego, certyfikowanego mówcę i coacha Maxwell Leadership Certified Team; Dawida Gacka – muzyka, szkoleniowca (przez 10 lat wyszkolił ponad 3000 nauczycieli!), zdobywcę dwóch rekordów Guinessa; Pawła Bodzona – psychologa, psychoterapeutę, familiologa, członka nadzwyczajnego Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej oraz br. Adama Zwierza – kapucyna, mistrza postulantów, rekolekcjonistę i kierownika duchowego.


Podczas dzielenia w małych grupach mogłem usłyszeć, jak te treści trafiały do słuchaczy. Kwestia misji życiowej, fałszywych przekonań na własny temat, zranień, które w sobie nosimy poruszały struny w sercach mężczyzn i pomagały zrobić krok do przodu we własnym rozwoju. Zrozumienie tego, skąd biorą się “górki” i “dołki” w naszym życiu duchowym i co mówią nam własne emocje i ciało było dla wielu prawdziwym odkryciem. A szum głosów ponad 130 uczestników, w trakcie kilkuminutowych rozmów podczas konferencji świadczył, że mają czym podzielić się między sobą.


Czytaj także: WAKACYJNE INSPIRACJE Jak przygotować sie do spływu kajakowego – praktyczne porady [Wywiad]



Nie tylko słuchanie


Droga Lwa to nie spotkanie coachingowe. To przestrzeń na działanie Boga. Każdy dzień rozpoczynał się od uwielbienia Pana i wzywania Ducha Świętego. Na początku nieśmiało, dyskretnie obserwując siebie nawzajem, mężczyźni dołączali do modlitwy i wznosili ręce w geście prośby. Pod koniec Drogi Lwa śpiew był już potężny, ręce wysoko w górze a uwielbienie płynęło samo. Wyobraź sobie grupę mężczyzn, którzy wczoraj się jeszcze nie znali, a dziś modlili się za siebie nawzajem, a w trakcie Eucharystii na znak pokoju ściskali sobie nawzajem ramiona z szerokim uśmiechem.


Każdego dnia, w jego centrum, była Msza Święta: procesyjne wejście, komentarze przed Liturgią słowa, kadzidło, śpiew i On – Jezus Chrystus, który przychodzi do swoich braci, by ich pocieszyć, uzdrowić i wlać w serce nadzieję. Prawdziwy Lew Judy.



Ciało też jest ważne


Last but not least – ciało. Droga Lwa to nie tylko skupienie się na sferze osobowej: emocjach, zranieniach i pragnieniach oraz tej duchowej: uwielbienie, powołanie i Eucharystia, ale to też zwrócenie uwagi na ciało. Jesteśmy cieleśni: dzięki ciału czujemy, okazujemy miłość, wchodzimy w relację, przyjmujemy sakramenty… W czasie Drogi Lwa uczestnicy doświadczyli swoich ciał na dwa sposoby.


Po pierwsze trening fizyczny! Trochę biegaliśmy, trochę się rozciągaliśmy, by pobudzić nasze ciała do działania i doładować endorfinami. Dla wielu musiało to być niezłe zdziwienie, gdy w trakcie rekolekcji mieli do zrobienia serię pompek lub przysiadów! Ale przynosiło to efekt pobudzający lepszy niż kawa.


Po drugie słuchanie komunikatów, płynących z organizmu. To czy ktoś był z rana spięty, rozluźniony, zestresowany lub podekscytowany każdy uczestnik mógł szybko zaobserwować, dzięki instrukcjom Pawła Bodzona. To ważny element pracy z emocjami, a tym samym z pragnieniami, modlitwą i budowaniem relacji z człowiekiem. Im lepiej siebie znam, wiem, gdzie jestem, mogę zobaczyć cel, do którego chcę zmierzać i ruszyć w drogę, nie tylko Drogę Lwa, ale tę codzienną drogę zmiany i służenia innym.


Czytaj także: WAKACYJNE INSPIRACJE Wyzwanie dla ducha i ciała – Piesza Pielgrzymka Krakowska na Jasną Górę



Świadectwa uczestników


Droga Lwa pozwoliła mi zobaczyć, gdzie obecnie znajduję się w kontekście mojego życia. Przedstawienie tzw. błędów amatora w postaci moich złych nawyków, braku trenera i towarzyszy drogi, pozwoliło mi na dostrzeżenie dotychczasowych błędów w moim funkcjonowaniu i próbach zmiany życia. Teraz widzę, dlaczego podczas mojego samodzielnego działania tak często ponosiłem porażki.


Kolejne ważne wydarzenie to doświadczenie braterstwa – tego bałem się najbardziej. Wspólnota to jednak możliwość wzrostu, konfrontacji, zmiany myślenia, pomocy… Mógłbym długo wymieniać!


Następnie dotknęło mnie dostrzeżenie tego, że każdy człowiek ma swoją drogę. Ja mogę mu dać czas i miejsce. Nie mam zmieniać drugiej osoby, bo to Pan dokonuje przemiany, przy współpracy z wolną wolą człowieka.


Najważniejszym było jednak doświadczenie miłości Boga Ojca. Jemu chwała! Amen!


Mateusz



Droga Lwa uświadomiła mi, że źle ukierunkowywałem swoje wysiłki celem walki z grzechem. Patrzyłem na to, co wpływa na mnie z zewnątrz i starałem się to ograniczyć. Czas Drogi Lwa uświadomił mi, że pora spojrzeć w głąb serca, starać się przy pomocy Boga uświadomić, jakie noszę rany, bo to właśnie one, te niezagojone, czynią mnie podatnym na to, co przychodzi z zewnątrz i to właśnie dlatego upadam.


Łukasz


Na Drogę Lwa czekałem cały rok. Było to dla mnie najważniejsze wydarzenie na przestrzeni ostatnich pięciu lat.. Dzięki konferencjom jestem coraz bardziej świadomy siebie i mojej relacji z otaczającym światem. Przypomniałem sobie o Bogu, który bardzo chce mojego szczęścia. Zyskałem motywację do pracy nad sobą, nad relacją z żoną i dziećmi. Kocham świat bardziej!


Michał

 

Obejrzyj galerię zdjęć autorstwa Michała Ziółkowskiego.




307 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!