Po co krzyż? Jakie jest sedno jego znaczenia? Święto Podwyższenia Krzyża

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych


Krzyż od samego początku chrześcijaństwa budził przeciwstawne reakcje. Przez jednych adorowany jako znak zbawienia, dla innych trudny do przyjęcia symbol wiary, przez jeszcze innych wyśmiewany jako znak haniebnej śmierci. Czy dzisiaj jest inaczej? Spróbujmy się zastanowić, czym dziś dla nas jest krzyż Chrystusa i dlaczego warto obchodzić Święto Podwyższenia Krzyża.

 

Czytaj także: Sam szkaplerz na nic się nie przyda


Bez wychylania się


W kulturze zachodniej znak krzyża jest wszechobecny w przestrzeni publicznej. Stał się czymś powszednim, oczywistym, nie ma już tego złowrogiego znaczenia, które występowało w początkach chrześcijaństwa, ale o dziwo nadal budzi te same reakcje: przemilczenie, sprzeciw, śmiech i oczywiście również uwielbienie. Wielu chrześcijan dzisiaj nosi krzyż pod ubraniem, w portfelu, w kieszeni. Z jednej strony chcą go mieć zawsze przy sobie jako znak swojej przynależności do Chrystusa, ufając w to, że krzyż chroni ich przed grzechem i nieszczęściami, a jednocześnie wstydzą się go nosić na widoku, traktując może bardziej jak amulet, a nie jako przypomnienie o cenie własnego zbawienia.


Sprzeciw i śmiech


Inni wiążą znak krzyża ze wszystkimi grzechami z historii Kościoła. Twierdzą, że to symbol hipokryzji, albo narzucania siłą chrześcijańskiej wizji świata. Chcą usuwać go z przestrzeni publicznej, a zdarza się, że dokonują aktów profanacji. Zresztą na zachodzie Europy w dużej mierze stało się to pewną normą.


Są też tacy, dla których krzyż jest powodem do śmiechu. Chyba każdy z nas mógłby z własnej historii przytoczyć przykłady, kiedy osoby, czyniące znak krzyża lub publicznie noszące krzyż, były przedmiotem drwin i szyderstw. Wielu pamięta krzyż z puszek po piwie i niewybredne drwiny z “moherów” po katastrofie smoleńskiej w czasie modlitw na Krakowskim Przedmieściu.


Czytaj także: Prawdziwy rycerz Niepokalanej – droga świętości Maksymiliana Kolbe


“Boże, usuń zło!” To nie takie proste...


Na czym w takim razie miałoby polegać Podwyższenie Krzyża w naszym życiu? Przez dwa tysiąclecia bagaż znaczeniowy tego symbolu stał się na pewno bogatszy, ale może to czasami zaciemniać sedno jego przekazu. Wielu ludzi nie może uwierzyć w istnienie Boga, bo nie mogą pojąć, jak to możliwe, że dobry Bóg toleruje istnienie zła i cierpienia. Gdyby był dobry i wszechmogący, usunąłby przecież zło i moglibyśmy żyć w lepszym świecie.


To rozumowanie napotyka na problem, kiedy uświadomimy sobie, że zło jest w każdym z nas i jest wymieszane z dobrem. Gdyby Bóg miał usunąć zło, musiałby razem z nim usunąć człowieka.


Adekwatna ofiara


Święty Paweł w liście do Rzymian stwierdza, że zapłatą za grzech jest śmierć, bo każdy grzech odbiera nam życie, dlatego że całkowicie oddziela nas od Boga, który jest dobrem i dawcą życia jednocześnie. Żeby ten grzech z siebie usunąć, powstała idea ofiary. Zgodnie z Torą Izraelita, który zgrzeszył, nakładał ręce na głowę zwierzęcia, które było oddawane w ofierze, żeby przekazać mu swój grzech, aby to ono umarło zamiast niego. Ale to nie uwolniło ludzi od śmierci, potrzeba było ofiary adekwatnej do dobrowolnego zła uczynionego przez człowieka – dobrowolnej ofiary z siebie.


Czytaj także: Zobacz twarz Zmartwychwstałego - Chusta z Manoppello


Jezus jak ofiarne zwierzę


Bóg posłał swojego Syna, aby, tak jak ofiarne zwierzę, wziął na siebie nasz grzech i umarł za nas. To jest kluczowe dla zrozumienia prawdziwego znaczenia krzyża. Jeśli chcemy świata wolnego od zła, to ja i ty powinniśmy zawisnąć na drzewie krzyża i umrzeć za każdy grzech, który popełniliśmy. Jednak to sam Bóg uniżył się, przyjął ludzkie ciało i jak niewinne zwierzę składane w ofierze, wziął na siebie wyrządzone przeze mnie i przez ciebie zło, a potem dał się zabić, aby je całkowicie zniszczyć. O tym ma przypominać symbol krzyża. Miłość Boga i jego dobro jest tak wielkie, że umarł zamiast mnie i każdego, kto kiedykolwiek uczynił jakiekolwiek zło.


Ale to nie koniec historii. Bóg, oddając się w ofierze, rzeczywiście umarł wraz z grzechem, ale jednocześnie pokonał także skutek grzechu i zła, czyli śmierć. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa na krzyżu, zamiast ciała, częściej umieszczano figurę Jezusa zmartwychwstałego, żeby podkreślić fakt, że śmierć nie jest ostatnim słowem Boga. On, tak jak Jezusowi, chce nam dać nowe życie.


Po co się starać?


Czego Bóg chce w zamian? Niczego! Chce tylko, abyśmy uwierzyli i dali się poprowadzić. Cała nasza walka z grzechem i wysiłek, by być dobrym człowiekiem, w żaden sposób nie czyni nas ludźmi godnymi zbawienia, bo każdy z nas, czyniąc choćby najmniejsze zło, jest winny śmierci. Dlaczego więc w ogóle mamy się starać? Z wdzięczności i z pragnienia, aby ten Boży plan nowego królestwa bez zła i grzechu zaczął się spełniać już w tym świecie.


Skoro Jezus daje mi nowe życie, to ja chcę się nim dzielić, a najlepszy sposób na szerzenie tej prawdy to własne świadectwo. Mogę naśladować Jezusa, uniżyć się i dobrowolnie przyjąć swój życiowy krzyż, spalać się z miłości do innych ludzi, aby moim trudem, pracą, talentami i cnotami służyć wszystkim, którzy dzięki temu znakowi zechcą przyjąć zbawienie, wpatrując się w krzyż Jezusa. A znak krzyża na szyi czy na ścianie w moim domu niech ciągle mi przypomina, dlaczego chcę to robić.

 

Jeśli chcesz rozwijać się duchowo, skorzystaj z aplikacji Droga Odważnych, gdzie znajdziesz kursy formacyjne, czytelnię i społeczność innych mężczyzn.


34 wyświetlenia0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!