Prawdziwy rycerz Niepokalanej – droga świętości Maksymiliana Kolbe

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych


Maksymilian Kolbe - Rycerz Niepokalanej
Zdjęcie autorstwa stainedglassartist by Flickr

Czytając życiorys św. Maksymiliana Marii Kolbego widzimy, że już od najmłodszych lat kształtowała się w nim postawa służby. Jako dziecko pomagał rodzicom w pracach domowych i gotowaniu, był karnym i posłusznym synem. W młodości miał wizję Maryi, w której na jego pytanie "co ze mną będzie?", ofiarowała mu dwie korony: białą – symbol życia w czystości i czerwoną – symbol śmierci męczeńskiej. Miał wybrać jedną, a przyjął obie. O jego męczeństwie pisałem w poprzednim artykule, dziś chcę opowiedzieć o jego życiu oddanym Niepokalanej.

 

Czytaj także: Maksymilian Kolbe pokazał co oznacza miłość do końca


Maksymilian Kolbe – oddany Matce Bożej na służbę


Kult Matki Bożej rozwija się w całym życiu Maksymiliana. Po wstąpieniu do zakonu przyjmuje imię Maria. Później współtworzy związek duszpasterski o nazwie Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae) a 5 lat później ukazuje się w Krakowie pierwszy numer “Rycerza Niepokalanej”. Najbardziej spektakularnym czynem było jednak założenie klasztoru w Niepokalanowie.


Na niezaoranym ściernisku, z udziałem dwóch ojców i dziewiętnastu braci założył dom zakonny, w którym, w szczytowym okresie, mieszkało 760 zakonników. Istniało tam prężne wydawnictwo i postępowy ośrodek medialny. Niepokalanów był samowystarczalnym miasteczkiem. Posiadał gospodarstwo rolne, piekarnię, mleczarnię, szpitalik. Miał także własną straż pożarną składającą się z braci zakonnych oraz stację radiową, a w planach była budowa lotniska.


Maksymilian Kolbe wszystko tworzył w duchu służby i posłuszeństwa Matce Bożej. Wydawało się, że nie ma żadnych ograniczeń. Na każde dzieło, którego się podejmował, znajdował zasoby i pieniądze.


Mocą Niepokalanej


Jako młody kleryk w 1912 r. Maksymilian wyjechał na studia do Rzymu. Jego współbracia wspominali, że już wtedy charakteryzowała go gorliwość i wielkie pragnienie służenia Niepokalanej. Znamienne jest również to, że święcenia kapłańskie przyjął w kościele św. Andrzeja delle Fratte, gdzie dzięki Cudownemu Medalikowi nawrócił się żyd Alphonse Ratisbonne, późniejszy apostoł Maryi. Maksymilian sam przyjął i nosił Cudowny Medalik oraz uznał za symbol dla stowarzyszenia Rycerstwa Niepokalanej.


Po powrocie do Polski w 1919 r., z wielką gorliwością oddał się pracy duszpasterskiej i organizacji Milicji Niepokalanej. Liczba członków stowarzyszenia bardzo szybko rosła i z tego względu powstała koncepcja wydawania czasopisma "Rycerz Niepokalanej", którego pierwszy numer ukazał się w styczniu 1922 r. Był to okres, w którym mocno nasiliła się u ojca Maksymiliana gruźlica.


Choroba była na tyle poważna, że uniemożliwiła normalne funkcjonowanie i przełożeni zakonnika wysłali go na przymusowe leczenie do sanatorium, nakazując mu odpoczynek. Rokowania były bardzo złe, ale sam pacjent wydawał się zupełnie tym nie przejmować. Całkowicie oddawał to woli Bożej i, jak św. Paweł, widział w śmierci raczej korzyść i możliwość spotkania z ukochaną Mamusią, jak zwykł nazywać Niepokalaną.


Głosił więc słowo Boże i rozdawał Cudowne Medaliki, gdzie tylko mógł. Jego poczynania opisał Philipp Maxence: "Ojca Kolbe trawił tak silny ogień wewnętrzny, że nawet choroba nie mogła go powstrzymać przed głoszeniem nowiny o Chrystusie. Przeciwnie choroba dodawała mu sił. Czyżby przed śmiercią chciał nawrócić jak najwięcej osób?".


Czytaj także: Do trzech razy sztuka – jak przeszedłem Drogę na MAXa


Rozwój “Rycerza Niepokalanej”


Po ponad rocznym wyłączeniu z czynnej pracy Kolbe wrócił do Krakowa i dalej rozwijał “Rycerza Niepokalanej”. Nakład czasopisma rósł bardzo szybko. W 1924 r. zwiększył się z 6000 numerów do 12 000. Za tym tempem nie nadążała technologia i wydolność maszyn. Franciszkanie pracowali na prostych drukarkach ręcznych i aby zdążyć z drukiem musieli uruchomić zmiany nocne. Sam Maksymilian dawał przykład i pracował fizycznie przy wydruku. Jednocześnie załatwiał wszystkie inne sprawy: woził z Warszawy papier i czcionki, załatwiał fundusze, odpisywał na listy i prowadził działalność duszpasterską. Wszystko to było możliwe, gdyż ojciec Kolbe zarażał swoim zapałem współbraci oraz wszystko powierzał Matce Bożej. Jak sam zwykł mawiać, to Ona była naczelną redaktor wydawnictwa.


Z Maryją Niepokalaną na koniec świata


Po wielu perypetiach z rozwojem “Rycerza Niepokalanej” ojciec Kolbe zaczął szukać nowego miejsca na rozbudowę wydawnictwa. To zadanie również oddał Najświętszej Panience i po raz kolejny nie zawiódł się. Trafił do księcia Druckiego-Lubeckiego, który parcelował swój majątek w Teresinie pod Warszawą. Zgodził się on pod pewnymi warunkami na odstąpienie gruntu franciszkanom. Ojciec Kolbe zaczął załatwiać formalności i w pierwszej kolejności oddał działkę w posiadanie Niepokalanej, stawiając na parceli metalową figurę Matki Bożej. Niestety okazało się, że rada prowincjalna odrzuciła warunki księcia i ojciec Maksymilian był zmuszony wycofać się z transakcji. Gdy na odchodne zakonnik zaproponował, aby pozostawić postawioną już figurę Matki Bożej w podziękowaniu za hojność, książę Drucki-Lubecki zawahał się i po dłuższym namyślę odrzekł: "To pozostańcie i wy!" zgadzając się oddać ziemię bez żadnych warunków.


Niepokalanów, który został zbudowany w szybkim tempie i zaczął się rozrastać do gigantycznych rozmiarów, nie był ostatecznym celem Maksymiliana. Dzięki oddaniu życia Najświętszej Matce miał nieograniczone możliwości – postanowił wyjechać na misje do Japonii. Pojechał tam z czterema braćmi i w zaledwie rok od przybycia założył klasztor i rozpoczął wydawanie “Rycerza Niepokalanej” po japońsku.


Czytaj także: Abp Fulton J. Sheen i jego piękna relacja z pewną Kobietą


Wierność w drobnych rzeczach


Te wszystkie wielkie dzieła świadczą o ogromnym sercu i genialnym umyśle ojca Maksymiliana. Był określany jako "Szaleniec Niepokalanej" – dziś mówiono by o nim wizjoner i innowator. Wprowadzał nowe technologie, planował z rozmachem, a do promocji pisma stosował nieznane jeszcze wtedy techniki menadżerskie.


W zapiskach, jakie pozostawił, można znaleźć wskazówki formacyjne dla braci zakonnych. Przestrzegał w nich, aby nie zaniedbywali drobnych rzeczy: "W drobnych małych rzeczach należy się zabrać do pracy nad sobą. Jeżeli te drobne rzeczy zaniedbujemy Pan Bóg nie da innych łask miłosierdzia".


Od wierności w małych, doszedł w końcu do wielkich rzeczy, a Pan Bóg za pośrednictwem Maryi obdarzał go siłą i odwagą do czynienia rzeczy niemożliwych i uzdalniał do radykalizmu wiary, który przewartościowuje ludzkie myślenie o sobie, swoim szczęściu, śmierci i życiu wiecznym.


Aby lepiej poznać jego osobę i dzieło, dołącz do nocnej pielgrzymki z Ożarowa Mazowieckiego do Niepokalanowa, która odbędzie się 4 czerwca. Szczegóły pod linkiem.


66 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!