Wydarzenie sprzed lat wciąż wpływa na moje życie

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych



Na rekolekcjach Ruchu Światło-Życie, tak zwanej “Oazie”, byłem tylko raz w życiu. Kończyłem wtedy 6 klasę szkoły podstawowej i był to mój pierwszy tak długi wyjazd wakacyjny. Choć minęło od tego wydarzenia tak wiele lat, to wciąż pamiętam wiele sytuacji, które miały na mnie znaczący wpływ.

 

Czytaj także: Do trzech razy sztuka – jak przeszedłem Drogę na MAXa


Czym jest “Oaza”?


Ruch Światło-Życie, popularnie zwany “Oazą” został założony przez sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego – możesz go lepiej poznać w trakcie VI Drogi na MAXa – konferencji formacyjnej i nocnej pielgrzymki dla mężczyzn. Chciał on odnowić, zgodnie z zamysłem Soboru Watykańskiego II, życie parafialne tworząc prawdziwą wspólnotę wspólnot. Małe grupy, które są tworzone w ramach “Oazy” są przeznaczone dla wszystkich: od dzieci, przez młodzież do dorosłych. Ich zadaniem jest formacja, modlitwa oraz tworzenie przestrzeni na doświadczenie żywego Boga, tak by wierzący mogli się autentycznie zaangażować w misję Kościoła.


Formacja oazowa odbywa się w trakcie regularnych spotkań w parafii oraz rekolekcji wakacyjnych, które trwają 15 dni. To właśnie w takim wydarzeniu uczestniczyłem przed laty.


Czytaj także: Nasz Ideał – miłość, służba, formacja. Część II Służba


Prawdziwa rekolekcyjna wspólnota


Jak już wspomniałem, był to mój pierwszy wyjazd na tak długo poza dom rodzinny. Jako młody chłopiec bardzo się tym stresowałem. Zostaliśmy zakwaterowani w szkole. Na parterze, w kilku salach lekcyjnych, na materacach nocowali chłopcy, a na piętrze dziewczęta. Pierwsze dni były ciężkie: nie umiałem się odnaleźć i tęskniłem za domem. Jednak po jakimś czasie zaczęło się to zmieniać.


Zaczęliśmy się poznawać. Wspólne aktywności, takie jak gra w piłkę, opowiadanie o swoich pasjach, granie w planszówki, zabawy i tańce, rozmowy do późna w nocy, praca w kuchni, jadalni czy podczas przygotowania liturgii bardzo nas do siebie zbliżały.


To, co zostało mi w głowie po tylu latach, to wspomnienie wielu dobrych, sympatycznych ludzi: moderatora, animatorów i uczestników. Do dziś mam przed oczami ich twarze! Potrafiliśmy stworzyć prawdziwą wspólnotę, mimo że spotkaliśmy się tylko na 15 dni. To tam poznałem, czym jest smak szczerości, przyjaźni i wzajemnej służby. Przypominam sobie, że na koniec turnusu zgłosiłem się do sprzątania salki służącej nam za kaplicę i od razu dołączył do mnie inny chłopiec, żeby mi pomóc.


Czytaj także: Selekcja zawodników – “Nie chce najlepszych, ale właściwych”


Oaza pokazała mi, czym jest formacja


Rekolekcje Ruchu Światło-Życie pokazały mi, na czym polega formacja. Codziennie mieliśmy spotkanie ze słowem Bożym, czas na własną modlitwę, Mszę Świętą, przestrzeń na refleksję i wykonanie zadania oraz rozmowy w małych grupach. Wszystkie przemyślenia i doświadczenia zapisywaliśmy w specjalnym notesie.


To uporządkowanie i codzienna systematyczna praca były rewelacyjne! Dla mnie, chłopaka z małej miejscowości, takie zetknięcie z żywą wiarą, wspólnotą, modlitwą śpiewem i pięknie przygotowaną liturgią było niezwykłym odkryciem! Zobaczyłem, że Kościół ma swoje żywe i fascynujące oblicze.


Finałem tej formacji był wybór Jezusa na Pana i Zbawiciela i głębokie pragnienie kontynuowania tej przygody. Pamiętam, że gdy wracałem stamtąd głośno mówiłem, że pójdę do proboszcza i poproszę o założenie grupy oazowej w parafii. Niestety, skończyło się tylko na moich deklaracjach.


Czytaj także: Chryzmaty to symfonia Ducha Świętego


Owoce, które trwają do dziś


Nigdy więcej nie pojechałem na rekolekcje Ruchu Światło-Życie. Jednak to jednorazowe wydarzenie pozostało na długo w moim sercu. Po raz pierwszy, w tak bardzo konkretny sposób wyszedłem poza swoje schematy myślowe, poznałem cudownych ludzi, którzy żyli z Jezusem i głębiej zrozumiałem swoją wiarę.

Myślę, że akt wybrania Jezusa na Pana i Zbawiciela, na ile w tamtym wieku zrobiłem to świadomie, również miał ogromny wpływ na kształtowanie mojego życia w Kościele i z Chrystusem.


Mogę śmiało powiedzieć, że Franciszek Blachnicki i jego dzieło odmienili moje życie! Może on zrobić to samo z Twoim! Wybierz się na VI Drogę na MAXa – konferencję formacyjną połączoną z nocną pielgrzymką z Ożarowa Mazowieckiego do Niepokalanowa, której patronuje ks. Blachnicki. Wyruszamy 4 czerwca. Zapisy pod tym linkiem.

 


Skorzystaj z aplikacji Droga Odważnych. Znajdziesz tam kursy z rozwoju fizycznego, osobowego i duchowego, a w każdym z nich UCZNIA – postać, która będzie inspiracją do tego, by wprowadzać dany temat w Twoje życie.


50 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!