Maksymilian Kolbe pokazał co oznacza miłość do końca

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych


św. Maksymilian Kolbe przy pracy
Źródło: archiwum autora

Maksymilian Maria Kolbe jest stosunkowo "młodym" świętym Kościoła katolickiego. Został bowiem wyniesiony na ołtarze 17 października 1971 przez Pawła VI. Jego proces kanonizacyjny trwał 10 lat od beatyfikacji i łącznie 40 lat od męczeńskiej śmierci zakonnika w Auschwitz-Birkenau. Kanonizował go Jan Paweł II 10 października 1982. Do dziś zachowało się wiele śladów jego działalności oraz opowieści i wspomnień ludzi, którzy go spotkali.

 

Czytaj także: Do trzech razy sztuka – jak przeszedłem Drogę na MAXa


Posługa kapłańska Maksymiliana Kolbego w obozie śmierci


Franciszek Gajowniczek, który ocalał z obozu dzięki heroicznej postawie duchownego, dzielił się świadectwem obozowego życia i postawy ojca Kolbego. Z jego opisu dowiemy się, że Maksymilian był pogodnym i ofiarnym kapłanem – współwięźniem z tego samego bloku, który służył innym pocieszeniem i modlitwą. Nie krył tego, że jest katolickim księdzem, za co był bity i poniżany przez kapo i SS-manów.


Z innych przekazów wiemy, że Maksymilian cierpliwie znosił upokorzenia od faszystów pastwiących się szczególnie nad osobami duchownymi. Dokładali im dodatkową pracę jako "darmozjadom i pasożytom społeczeństwa". Ojciec Kolbe nie chciał pomocy współwięźniów, żeby nie narażać ich na kłopoty. Brał cały trud na siebie, powierzając się opiece Maryi Niepokalanej. Słyszano jak odmawia różaniec przy wyjątkowo ciężkich pracach. Choć chorował i niedomagał, nie ustawał jednak w posłudze każdemu, kto potrzebował modlitwy i podniesienia na duchu.


Jak zmarł Maksymilian Kolbe


Franciszek Gajowniczek był jednym z dziesięciu mężczyzn, losowo wybranych i skazanych na śmierć głodową za ucieczkę jednego z więźniów. Na apelu, na którym ogłoszono wyrok, był także Maksymilian Kolbe, który usłyszał, jak Gajowniczek zawodzi nad tym, że nie zobaczy już nigdy żony i dzieci. Wystąpił wtedy z szeregu i zwrócił się do komendanta w jego ojczystym języku, że chce pójść zamiast jednego z wybranych. Zaskoczonemu hitlerowcowi, który pytał, dlaczego chce pójść na śmierć za obcego człowieka, odpowiedział: "Chcę innym dodać odwagi do życia". Ocalony Gajowniczek wrócił do szeregu a Kolbe wraz z dziewiątką więźniów, rozebrany do naga został wrzucony do bunkra głodowego, spędził dwanaście dni.

Podobno w celi śmierci spowiadał i modlił się ze współwięźniami. Umarł jako ostatni, dobity zastrzykiem z fenolu. Jego zwłoki spalono 15 sierpnia 1941 w dniu uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.


Po latach Gajowniczek tak wspominał to zdarzenie: "Ja nie mogłem nic powiedzieć ani podziękować, tylko się obydwaj patrzyliśmy na siebie i tak on odszedł". Zawdzięczał życie osobie, która go nawet dobrze nie znała. Ta postawa rozpaliła w nim głęboką wiarę i wdzięczność, którą wyrażał modlitwą do końca swych dni – zmarł mając 94 lata.


Czytaj także: Św. Józef – portret miłości na serio


Dodać innym odwagi do życia


Ojciec Kolbe pytany przez hitlerowców, dlaczego zgłosił się w zamian za wytypowanego więźnia, odrzekł: "Chcę dodać innym odwagi do życia". I w istocie jego czyn był wspominany przez świadków tego wydarzenia jako moment zwrotny dla wielu cierpiących i zrezygnowanych więźniów. Umocnił się ruch oporu w Auschwitz i dzięki działalności tej organizacji przetrwało wielu osadzonych.


Inny świadek zdarzenia – Michał Micherdziński – w jednym z wywiadów powiedział: "Nasz święty współwięzień przede wszystkim ocalił w nas człowieczeństwo". Mówił też o katechezie, której udzielił ojciec Maksymilian, oddając swoje życie za ojca i męża. Pokazał w ten sposób wartość rodziny. Człowiek uczony – miał dwa doktoraty – misjonarz i wykładowca wyższych uczelni w Krakowie i Nagasaki, twórca wielkich dzieł i organizator najliczniejszego zgromadzenia zakonnego – poświęca życie za drugiego człowieka. Swoją decyzję argumentuje krótko: "On ma żonę i dzieci".


Czytaj także: Jaką cenę mają dla Ciebie najbliżsi?


Poznaj św. Maksymiliana Marię Kolbego


Historia św. Maksymiliana jest bardzo "medialna". Heroiczna postawa księdza, który w porywie serca oddaje swoje życie za drugiego. Nikogo nie osieraca, nie pozostawia samotnej wdowy, nikt po nim nie płacze. Pełne zrozumienie pojawia się dopiero, gdy cofniemy się wstecz – do lat młodości i późniejszego pełnego ofiarnej służby życia Rajmunda Kolbe, który przeszedł długą i pracowitą drogę do świętości. Przeczytasz o tym w drugiej części tego artykułu.


Jeśli chcesz lepiej poznać Maksymiliana Marię Kolbego, dołącz do konferencji i pielgrzymki nocnej Droga na MAXa, która odbędzie się 4 czerwca 2022 r. Szczegóły i zapisy znajdziesz po tym linkiem.


24 wyświetlenia0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!