Za nami nocna pielgrzymka Drogi Odważnych

Zaktualizowano: 9 cze

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych


VI Droga na MAXa już za nami! Ponad 100 mężczyzn z Polski, Niemiec i Norwegii spotkało się w Ożarowie Mazowieckim, by porozmawiać o niezwykle ważnej w naszym męskim życiu sferze: służbie. Hasłem tego wydarzenia były słowa ks. Franciszka Blachnickiego “Służę, więc jestem”. Co wydarzyło się od 4 do 5 czerwca?

 

Czytaj także: Raport z El Camino de Portugal – jak spełniłem swoje marzenie


Najpierw najważniejsze


Zaczęliśmy od najważniejszego dla mężczyzn punktu programu. Nie, nie był to obiad! Choć miał wiele wspólnego ze spożywaniem. Początkiem Drogi na MAXa była uroczysta Eucharystia w kościele pallotynów w Ożarowie Mazowieckim, której przewodniczył kapelan Drogi Odważnych z Warszawy br. Piotr Owczarz, kapucyn. Modliliśmy się za przyczyną Maryi, oblubienicy Ducha Świętego o dobre owoce tego spotkania.


Następne kroki na Drodze na MAXa


Nim wyruszyliśmy na pielgrzymi szlak, czekały nas jeszcze konferencje oraz praca w grupach. Trzy prelekcje pogłębiały rozumienie działania Ducha Świętego w życiu wiernych. Pierwszą wygłosił lider główny Drogi Odważnych, Mariusz Marcinkowski, trener rozwoju oraz certyfikowany coach Maxwell Leadership Certified Team. Mówił o tym, jak istotna w życiu mężczyzny jest służba i jak współpracować z łaską, łącząc własny wysiłek i trud z Bożą pomocą. Wzorem w tej sferze może być dla nas św. Maksymilian Kolbe. Postawił on sobie jasny cel, wytrwale pracował, by go osiągnąć i był posłuszny Bogu i swoim przełożonym, co zaowocowało w jego życiu najwyższą służbą, jaką było oddanie życia za drugiego człowieka.


Drugą prelekcję wygłosił Michał Paczuła, dyrektor fundacji Droga Odważnych. Mówił o Maryi Niepokalanej, jako wzorze człowieka żyjącego Duchem Świętym. Matka Boża jest wzorem autentycznej służby, miłości oraz formacji samego siebie.


Trzecia konferencja mówiła o służbie w mocy Ducha Świętego i wygłosił ją Sławomir Leszczyński, lider Drogi Odważnych, teolog i przedsiębiorca. Pokazał, jak owoce Ducha Świętego łączą się z ideałem życia Drogi Odważnych: miłością, służbą i formacją.


Czytaj także: Nasz Ideał – miłość, służba, formacja – Część III Formacja


W drogę na MAXa!


Jako uczestnicy wydarzenia zostaliśmy podzieleni na 11 grup. W czasie spotkania mieliśmy okazję lepiej się poznać. Po modlitwie o wylanie Ducha ruszyliśmy w drogę do Niepokalanowa. Przed nami było 6 odcinków trasy oraz 5 stacji. Na każdej z nich rozważaliśmy krótki fragment pism sługi Bożego Franciszka Blachnickiego o roli Ducha Świętego i śpiewaliśmy akatyst ku czci Trzeciej Osoby Trójcy Świętej. Następnie ruszaliśmy dalej w drogę, realizując konkretne zadania.


Mieliśmy czas na dzielenie, marsz w ciszy i refleksję nad okazywaniem miłości w życiu. Modliliśmy się też o Ducha Świętego, unosząc ręce w górę. Jeden z etapów był czasem wzajemnej służby, gdy nosiliśmy sobie nawzajem plecaki. Ostatni odcinek był przeznaczony na dziękczynienie nie tylko Bogu, ale też każdemu z członków grupy.


Po dojściu do Niepokalanowa oddaliśmy się Matce Bożej i mogliśmy wreszcie odpocząć.


Czytaj także: Maratony są dla ludzi. Uwierzyłem, gdy sam spróbowałem


Czy było warto?


Cały dzień wypełniony konferencjami, spotkaniami, pracą w grupach, a w końcu długi marsz nocą to nic łatwego. Czy było warto? Przeczytaj świadectwa uczestników:


Podczas tegorocznej Drogi na MAXa rozważałem pytania, które wybrzmiały podczas konferencji: "Jak mogę lepiej służyć, gdzie szukać okazji do proaktywności w służbie?" Pielgrzymując do Niepokalanej myślałem też o tym, jak doświadczam miłości oraz jak okazuję ją innym.


Pielgrzymowanie podczas Drogi na MAXa było okupione dużym wysiłkiem i cierpieniem spowodowanym nadwyrężonym kolanem. Wiem, że podjęty przeze mnie trud był wart cierpienia, ponieważ intencje niesione w sercu były dla mnie bardzo ważne.


Mimo zmęczenia miałem w sobie dużo wdzięczności, że Pan Bóg stawia na mojej drodze osoby, które pomagają mi w formacji, ucząc mnie miłości poprzez służbę.

Piotr Modrzewski



Trzy rzeczy, które dała mi Droga na MAXa:


1) nie żyję w Polsce na co dzień, spotkanie dało mi uczucie i doświadczenie braterstwa.

2) rozważanie słowa Bożego i myślenie o swoim życiu – zrozumiałem, że nie jestem sam z moimi krzyżami, że każdy z nas ma krzyże. Możemy poprosić o pomoc braci i Jezusa.

3) “Wszystko jest możliwe w tym, który mnie umacnia!” – nie myślałem, że pielgrzymowanie w nocy jest możliwe, że modlitwa z uniesionymi w górę rękami przez godzinę jest możliwa. Ale Bóg daje nam siły, jeśli uwierzymy. My mamy tylko wierzyć, siać, a On daje wzrost.

Jean Pétremant



W tegorocznej edycji Drogi na MAXa najważniejszym dla mnie punktem było zadanie przewidziane na ostatni odcinek trasy. Polegało na tym by każdemu z braci z grupy, w której pielgrzymowałem, podziękować za coś konkretnego. Wymagało to wrócenia pamięcią do rozmów, sytuacji, zachowań w trakcie naszej wędrówki. Zobaczyłem, że od każdego czegoś się nauczyłem lub doświadczyłem dobra. Wypowiedziałem na głos, za co dziękuję Leszkowi, Rafałowi, Sebastianowi, Jakubowi, Piotrkowi, Arkowi i Krzyśkowi. Także bracia mówili, za co dziękują mnie. Odczułem radość a wszystkie bóle i trud związane z marszem przestał mieć znaczenie. Głęboko doświadczyłem, jak bardzo ważna jest wdzięczność, jak wyrażanie jej na głos buduje poczucie wartości.

Jakub Kopczyński

 

Obejrzyj galerię zdjęć z wydarzenia:






330 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!